piątek, 10 sierpnia 2012

Przymusowy marazm

Jeszcze ok 2 tygodni muszę nosić gipsior na mojej wychudzonej nodze. Straszne. Nie mogę nic robić bo  nie mogę sama nic przenieść, a i wena poszybowała gdzieś w przestworza. Nuda. Moje bycie ogranicza się do czytania i śledzenia seriali i programów "edukacyjnych". Odliczam chwile do czasu gdy odrzucę kule i pewnie stanę na obu nogach, a wtedy ....dom będzie błyszczeć. Ale kiedy to będzie????? Mam nadzieję że czas będzie płynął szybko.
Nudzę się bo zapomniały też o mnie przyjaciółki, co prawda nie wszystkie , ale.....trochę przykro.
Szlachetne zdrowie............Kochanowski miał rację choroba ( jakakolwiek) jest strasznie upierdliwa i nie ma jak zdrowy duch w zdrowym ciele :)))))
Zanudziłam Was moi drodzy, ale może z tym postem wróci Wena i choroba szybciej odejdzie
Pozdrawiam i życzę udanego zakończenia wakacji.

WIELKANOC

  Spokojnych i radosnych świąt   Zmartwychwstania Pańskiego  życzę